Strasznie długo mi to zajęło. Zorientowanie się dlaczego tak bardzo lubię cappuccino. I nie dlatego, że capu może spokojnie zastąpić śniadanie. To jest akurat na drugim miejscu. Zorientowałem się podczas szkoleń, gdy musiałem i nadal muszę naprawdę wielu próbować. Takich dobrze przyrządzonych i takich źle przyrządzonych. Wtedy zaczynasz rozumieć pewne rzeczy i orientujesz się, że mimo takiej popularności jest to wciąż niedoceniany odpowiednio napój. Że bardzo łatwo jest zepsuć cappuccino i bardzo trudno jest zrobić wybitne. A raczej wypić wybitne.

 

Cappuccino cechuje kilka rzeczy. Ma odpowiednią pojemność. Ma odpowiednią temperaturę. Ma odpowiednią teksturę. Czy posiada te trzy określone parametry po to żeby było pyszne? Czy jest pyszne ponieważ ma te parametry ale nie taki był zamiar gdy je ustalano? A może ma taką pojemność ponieważ ma taką a nie inną teksturę? A może pojemność jest powiązana z temperaturą i jedno wiąże się bardzo mocno z drugim? Wiem. Sam się zgubiłem jak to pisałem. Nie przejmuj się. Na pozór nic z tego nie ma sensu. Wszystko wyjaśnię. Obiecuje.

 

Pojemność Cappuccino.

 

Wszystkie książki świata głoszą, że cappuccino ma pojemność 150-180ml. No może nie wszystkie. W sumie to jedna. I nie książka tylko pdf z regulaminem World Barista Championship. Tak wiem, ten sprzed 2016 roku o ile dobrze pamiętam. Trudno. W każdym razie tak się przyjęło i tak to aktualnie wygląda. Dlaczego? Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Wiązałem to z proporcją espresso do mleka. Ktoś kiedyś tak to "złożył" i tak zostało. I teraz się nasuwa pytanie. Czy zrobił to z premedytacją? Czy myślał tylko o proporcji czy też o fakcie, że 150 ml to żadne wyzwanie jeśli chodzi o wypicie tego "duszkiem". Co to w ogóle znaczy pić duszkiem. Wiem jak to jest "duszkiem" ale dlaczego akurat "duszkiem"? Co to jest ten "duszek"? W każdym razie, jak nie duszkiem to na dwa razy. 150 ml = żaden problem. Czy tak czy tak da się to wypić szybko. Po co w ogóle o tym mówię? Po co pić szybko cappuccino? Poczekaj.

 

Temperatura cappuccino. 

 

Teraz się przyznam. Nie pamiętam jak mówią książki. Nie używałem termometru odkąd uzyskałem 3 miesięczne doświadczenie za barem. Będzie z 10 lat.  Temperatura powinna być taka, żeby mleko było najsłodsze bla bla bla... I akurat się ten punkt tej słodyczy idealnie złożył w tym samym punkcie, w którym mleko jeszcze nas nie parzy ale zaraz zacznie. Choć brzmi to nieprawdopodobnie to trochę tak jest. Moje pytanie jest następujące: co było powodem ustalenia tej temperatury na takim akurat konkretnym poziomie. Czy chodziło o słodycz a dodatkowym atutem jest temperatura "idealna do picia"? Czy może chodziło o temperaturę a słodycz jest efektem ubocznym? Co mam w ogóle na myśli mówiąc idealna? Perfekcyjnie spienione mleko jest maksymalnie ciepłe, jednak nie będące w stanie nas oparzyć. Dlaczego takie żeby się nie oparzyć? Ano. Żebyś mógł wypić naszym wspomnianym duszkiem. Czy tam na dwa lub po prostu szybko. 

 

Tekstura cappuccino. 

 

Czyli po co pić cappuccino duszkiem. Bo to, że możemy je wypić w ten sposób to już wiemy. 150 ml duszkiem? Nie ma problemu. Oparze się! Nie oparzysz, bo potrafisz pienić tak, żeby się nie oparzyć. Wciąż nie wiemy jednak po co. Śpieszę tłumaczyć.

 

Po to, by posmakować geniuszu. Żeby znaleźć powód, dla którego to cappuccino jest królową mlecznych kaw a nie jakiś tam flat white. Powód, dlaczego wszystkie inne napoje naśladują cappuccino tylko w innych proporcjach. Geniusz to właśnie ta forma. Pojemność, która pozwala Ci pokonać cappuccino w krótkim czasie. Temperatura, która nie przeszkadza go w tym tempie pokonać, jednocześnie dostarczając ładunek słodyczy. I tekstura. Tekstura niczym mikrofibra w płynie, jakbyś chmurę wpierniczał. Jeden tylko warunek. Musisz je wypić w ciągu 30 sekund od przygotowania. Musisz je wypić zanim mleko i piana się rozwarstwią tym samym wracając do teorii, że cappuccino ma jeden czy tam półtora centymetra piany. Nie ma. Cappuccino to jednolita tekstura, moment w którym widzisz granicę między mlekiem i pianą to moment w którym cappuccino straciło blask. Masz 30 sekund, żeby się nim delektować a umożliwią Ci to odpowiednia pojemność i odpowiednia temperatura.

 

Teraz wróćmy do wstępu. Tobie pozostaje ocena, czy to co napisałem było zaplanowanym działaniem czy tylko efektem ubocznym zupełnie innych pobudek. Czy temperatura i pojemność są po to by cieszyć się teksturą, czy też są niczym nie związanymi ze sobą parametrami. Zanim to zrobisz, przygotuj sobie takie cappuccino. 150 ml, idealnie ciepłe mleko. Wypij je zaraz po przygotowaniu. Tak czy inaczej, specjalnie czy nie, sposób w jaki te trzy elementy się składają w całość jest niesamowity. Kiedy zorientujesz się, jak genialny napój tworzą pojemność, temperatura i tekstura pasujące do siebie nawzajem jak uszka do barszczu zaczniesz inaczej patrzeć na cappuccino. Mam nadzieję, że tak jak ja. Jak na arcydzieło.

30 sekund blasku.

10 grudnia 2020
.