Bawi mnie to. Bawi mnie, że ja wieloletni, zagorzały przeciwnik americano zacząłem swoja karierę w kawie dlatego, że bardzo lubiłem pić właśnie ten napój. Kochałem pić americano w kawiarniach, uwaga, Nescafe. Americano z automatu. Z mlekiem. I cukrem. Z papierosem w ręce. Już 3 lata później otwierając Stragan nawet nie myśleliśmy o tym, że miałoby się znaleźć w menu. Nigdy w życiu. Nie lubiłem americano. Nic się w sumie nie zmieniło, nadal nie lubię.

 

No dobra, ale dlaczego? I pytam zupełnie serio. Jak zaczęła się nagonka na ten nie do końca pyszny napój bądź co bądź na bazie espresso? Z jakiego powodu kawiarnie nagle przestały przyrządzać americano? Szukałem odpowiedzi w swoim doświadczeniu, długo myślałem jak to było w moim przypadku i doszedłem do wniosku, że miało to miejsce dokładnie wtedy gdy w Polsce zaczęły pojawiać się alternatywne metody parzenia, a to wydarzenie pamiętają tylko kawowe dinozaury i ja. Wink. Nagle poznaliśmy kilka nowych sposobów na przygotowanie czarnej kawy. I tak, okazały się smaczniejsze, lepsze, fajniejsze i miały bardziej cool otoczkę. Tak jest do dzisiaj, my bariści i ludzie kawy oceniamy zdecydowanie wyżej jakość kaw z filtra lub espresso, niż nieszczęsnego Americano.

Tylko czy to jest powód? Zakopać ten napój tylko dlatego, że są inne, lepsze? Zaznaczę tutaj, że subiektywnie lepsze. Jakby nie patrzeć to Specialty jest wciąż małą częścią rynku kawy i tak naprawdę większość uważa, że americano jest jak najbardziej w porządku. Teraz czas na nieco śliską, ale jednak, analogię: W czasach gdy był boom na flat white to nie zaczynała się jednocześnie nagonka na inny mleczny napój. Nie wyrzucaliśmy cappuccino czy też latte z menu. Dlaczego więc americano nie może współistnieć z kawami parzonymi metodami alternatywnymi? Czy Americano jest złe tylko dlatego, że drip czy przelew jest dobry? Tym bardziej, że tak naprawdę americano jest kawą zgoła odmienną od przelewów czy espresso.

 

TDS

 

Tak jak pisałem lata już chyba temu tutaj, americano delikatnie wypełnia lukę TDS’ową pomiędzy espresso i przelewem. I choćbyśmy kombinowali to ciężko będzie nam z przelewu (roboczo o wszystkich alternatywach) uzyskać podobny TDS, a nawet jeśli się uda to smakować będzie jeszcze gorzej niż americano. Wydaje mi się, że ten napój nie ma jak narazie alternatywy w swoim zakresie TDS. Dla jego fanów ta kawa jest odpowiednio “mocna” i tak ma zostać. Drip jest za mało a espresso zbyt intensywne. Rozumiem to, a przynajmniej się staram !

 

“Ekspres nie został stworzony do robienia americano tylko espresso.”

 

Tak, i napojów na jego bazie. Cappuccino, flacik i stety niestety jest tu też americano. No bo jaka jest różnica między dodaniem do espresso mleka a wody? No bo wodą rozcieńczamy espresso. A mlekiem nie? Czasami staram się zapomnieć wszystko co wiem na temat kawy i americano i z czystą kartką zadać sobie takie podstawowe pytania. Dlaczego nie można rozcieńczyć espresso? Wiem jaką masz teraz minę, też taką mam. Inaczej. Dlaczego po zaparzeniu nie można zwiększyć ratio w espresso z wyjściowego 1:2 do 1:10. No bo można zwiększyć do 1:2,5 czy do 1:3 a nie można do 1:10? Mam nadzieje, że udało mi się trochę Cię oszukać i mnie rozumiesz. Ratio to najmodniejsze słowo w kawie ostatnich lat. Czy bariści zareagują tak samo jak na americano gdy poprosisz ich przy barze o espresso na ratio 1:10?

 

“No ale rozcieńczone espresso jest niedobre”.

 

Americano jest tak samo dobre (lub nie) jak Twoje espresso tylko mniej intensywne. Dodatek wody nie popsuje jego smaku, sprawi tylko, że będzie delikatniejszy. Ale jeśli czujesz gorzki after, nieprzyjemną kwasowość czy brak słodyczy to niestety ale to nie jest wina wody. Co innego w przypadku Lungo, w tym wypadku dodatkowa woda też ma smak i faktycznie zmienia espresso. Wracamy jednak do naszego ratio. Lungo to nic innego jak espresso na wysokich ratio. 

 

Odpowiednie Ratio.

 

I teraz już prowadzę kłótnie sam ze sobą, zaraz będziemy się bić. Wydaje się, że kluczem do dyskusji jest właśnie “odpowiednie ratio”. Tylko do cholery, jakie to jest odpowiednie? Pewnie 70% ludzi, którzy to czytają właśnie ma w głowie 1:2. Tylko kto i na podstawie czego stworzył ten paradygmat. Ta sama osoba powiedziała, że to wyjściowe ratio i żebyśmy czuli się swobodnie z przekraczaniem tych widełek, tylko jak bardzo? Jak daleko można się posunąć, żeby było ok?

 

Americano przez filtr od V60.

 

Jeżeli rozwinie się dyskusja na ten temat to ktoś z pewnością podniesie ten argument: “idealnym rozwiązaniem jest przelanie shotów do wody przez filtr od V60”. Kurczę, no nie, no po prostu kurczę no nie. Z całym szacunkiem, zupełnie szczerze ten napój to była pomyłka. Gdyby tak nie było wszystkie kawiarnie specialty miały by teraz ten napój w menu. To taki napój, z którego wydaje mi się nie byli zadowoleni ani goście ani bariści.

 

Na koniec trochę Disclaimer’a. To wszystko to moje przemyślenia, Krzychu (druga połowa Crafta) ma inne ale jeszcze go przekonam. Albo on mnie. To jest 50% argumentów wyciągniętych z mojej wewnętrznej walki z americano. Wydaje mi się, że z jednej strony mamy nagonkę na americano natomiast z drugiej nikt nie potrafi udowodnić jego demonicznego charakteru. Każdy z tych argumentów możemy odbijać raz w tą raz w tą. Z jednej strony trzeba by postawić granicę, jak bardzo rozwodnione może być espresso, z drugiej strony po co stawiać jakąkolwiek? 

 

Widzę bardzo dużo powodów, żeby wybrać przelew czy inną metodę z tych alternatywnych ponad Americano, widzę też bardzo mało powodów by nie mogło ono współistnieć wraz z nimi w menu kawiarni. A ty? 

 

Kuba Gielżyński

Americano

15 października 2020